Monotonny etat, który zbliża Cię do wypalenia jeszcze przed trzydziestką.
Pasja, za którą w Polsce dobrze nie zarobisz.
Formalności, które utrudniają Ci rozwój innej ścieżki kariery.
Jeśli znasz którekolwiek z tych wyzwań, sprawdź, jak poradził sobie z nimi Janek Krasoczko – inspirujący freelancer i ekspert marketingu dla zagranicznych twórców gier niezależnych.
Rozmawialiśmy z Jankiem o jego drodze od etatu w cyfrowej dystrybucji gier komputerowych do freelancingu z domowego zacisza i wpływie tej zmiany na jego zarobki, rozwój i samopoczucie.
Wszechstronny marketer z branży gamingowej
Janek specjalizuje się w marketingu niezależnych gier wideo, czyli gier indie. Jako freelancer działa od 4 lat. „Robię praktycznie wszystko” – przyznaje, a w swojej ofercie ma m.in. tworzenie strategii marketingowej, planowanie kampanii, optymalizacje w sklepie Steam czy zarządzanie społecznością.
Oprócz praktycznych działań Janek wspiera twórców konsultacjami, organizuje szkolenia i oferuje coaching.
Czasem pracuje w pełni samodzielnie, grając rolę marketingowego człowieka-orkiestry, a czasem w niewielkim zespole. Kompleksowo wspiera małe i średnie firmy, które nie które nie mają tak pokaźnych budżetów jak najwięksi wydawcy gier. „Jest coś fascynującego w tworzeniu gier w jedno lub kilkuosobowym zespole i w zajmowaniu się wieloma specjalizacjami jednocześnie” – mówi Janek.
Przełomem dla Janka było odkrycie i skupienie się na konkretnej niszy klientów. Współpracuje z twórcami z Europy i Stanów. Znajduje firmy, które nie tylko doceniają jego eksperckie podejście, ale też zapewniają mu atrakcyjne wynagrodzenie w walucie silniejszej od złotówki.
Wyzwanie pojawiło się, gdy musiał zacząć się z tymi firmami rozliczać. Jak wystawić fakturę zagranicznej firmie, nie tonąc przy okazji w formalnościach i nie wydając połowy wypłaty na wsparcie księgowo-podatkowe?
Odpowiedź przyszła szybciej niż myślał – poznał Useme.
Cofnijmy się jednak do czasów, kiedy Janek miał dwadzieścia kilka lat i – jak wielu z nas przed przejściem na freelancing – próbował swoich sił na etacie.
Pułapka wygodnego etatu
Gry wideo pasjonowały Janka od dzieciństwa, więc gdy w wieku 23 lat dostał szansę na etat w tej branży, nie miał wątpliwości – to jest to. Odpowiadał wówczas za kwestie techniczne gier w platformie cyfrowej dystrybucji dużego polskiego wydawcy.
Rutyna i brak kreatywnych wyzwań sprawiły jednak, że ta i kolejne etatowe prace powoli prowadziły Janka do wypalenia. Kulminacją była praca w korporacji. Choć doceniał to, że mimo pandemii ma pewną i dobrze płatną posadę, to daleko mu było do pełni zadowolenia z siebie i swojej pracy.
Od domowej zajawki do międzynarodowej współpracy
Janek jeszcze na długo przed rozkręceniem freelancingu postrzegał go jako kuszącą alternatywę dla umowy o pracę, a klientów zagranicznych – dla polskiego rynku gamingowego. Stawki nieadekwatne do zadań i masowe zwolnienia nad Wisłą skierowały jego uwagę na zachodnich twórców gier niezależnych.
Jak zyskał zaufanie klientów spoza Polski? Tworzenie gier niezależnych było zawsze bliskiego jego sercu – sam zaprogramował kilka projektów. Naturalnie zgłębiał tajniki branży i dokształcał się z pokrewnych dziedzin. Dzięki temu stał się ekspertem w marketingowo-biznesowych aspektach tworzenia niezależnych gier wideo.
Kluczowe było wieloletnie budowanie siatki kontaktów, która pozwoliła mu zatrzymać błędne koło. W ten sposób poznał firmę ze Szwecji, z którą nawiązał pierwszą współpracę jako freelancer.
Freelancing oparty na budowaniu relacji
To właśnie networking stał się jego kluczem do nowych zleceń. Janek stale poszerzał siatkę kontaktów na social mediach i grupowych czatach dla twórców gier indie. Jak sam mówi:
Komunikacja jest przyjacielem nowoczesnego freelancera.
Systematyczne wchodzenie w interakcje, łączenie się w grupy, pomaganie sobie nawzajem, dzielenie się wiedzą, przesyłanie sobie ofert pracy czy cennych informacji na temat obecnych trendów i zmian rynkowych – to wszystko pozwala mu osiągać ciągłość pracy, którą uważa za absolutny priorytet dla freelancera.
Problem faktur dla firm z zagranicy
Zdobywanie klientów to niejedyne wyzwanie freelancera – zwłaszcza takiego jak Janek, który koncentruje się na firmach z zagranicy. Od początku towarzyszyły mu wątpliwości, czy powinien zakładać firmę, jaką umowę spisać, jak odprowadzić podatek od wypłaty spoza Polski, czy potrzebuje księgowej i wiele więcej.
Okazało się, że w popularnych w Polsce rozwiązaniach oferujących księgowość brakuje opcji rozliczeń międzynarodowych i wiedzy na temat branży Janka. Rozwiązaniem okazało się Useme, które już od lat towarzyszy mu w karierze – takiej, która odpowiada jego zainteresowaniom i ambicjom.
Wygoda, spokój ducha i terminowe wypłaty
Janek wybrał Useme, bo pozwala mu szybko, łatwo i legalnie rozliczać się z zagranicznymi firmami. Innymi słowy – pozwala mu sprawnie otrzymywać wypłatę za swoją pracę.
Useme umożliwia mi efektywne planowanie, bo wiem, że umowa będzie dopięta na ostatni guzik, a płatność przebiegnie bez zarzutu.
To wygoda dla obu stron transakcji. Janek nie musi samodzielnie odprowadzać podatków czy wystawiać międzynarodowych faktur, bo Useme robi to za niego. Z kolei jego klienci mogą mu łatwo zapłacić w wybranej walucie, bez konieczności zagłębiania się w polskie przepisy. Przyznaje:
Proponowanie tej formy rozliczenia nowym klientom jest dla mnie łatwe, bo po prostu działa.
Jak wspomina Janek: „To nie jest tak, że kwestie organizacyjne związane z freelancingiem znikają. Ale Useme, zdejmując większość z moich barków, umożliwia mi skupienie się na wyzwaniach, które powinny być faktycznie priorytetem, takich jak znajdowanie klientów, dostarczenie jakościowej pracy oraz rozwój moich umiejętności”.

Prawdziwa swoboda freelancingu bez granic
Dziś freelancing umożliwia Jankowi elastyczne godziny i wygodę pracy z domu, swobodę doboru projektów, które naprawdę go satysfakcjonują i budowanie marki osobistej. Dzięki Useme może współpracować bezpośrednio z klientami zagranicznymi za znacznie lepsze wynagrodzenie.
Po prostu czuje się dobrze z tym, co robi.
Czy kiedyś założy firmę? „Być może pewnego dnia tak, ale chciałbym, żeby to było dla mnie wyborem, a nie koniecznością” – odpowiada Janek. W przyszłość patrzy ze spokojem, bo na ten moment Useme spełnia jego wszystkie potrzeby związane z międzynarodowymi rozliczeniami.



