Freelancing bez zakładania firmy i strachu o ubezpieczenie zdrowotne | Case study Anki Jędrzejak

·

3 kwietnia 2026
Można mieć wspaniałych klientów, realizować fascynujące projekty i świetnie zarabiać na własnych zasadach – a mimo to codziennie martwić się o jedną rzecz: ubezpieczenie zdrowotne. Co zrobić, kiedy etat znika, a na samą myśl o zakładaniu działalności, śledzeniu przepisów i pilnowaniu formalności robi się słabo?

Poznaj historię Anki – projektantki UX/UI, dla której kluczowe okazało się właśnie bezpieczeństwo zdrowotne. Sprawdź, jak dzięki Useme Plus zapewniła sobie dostęp do NFZ w stałej stawce, nie rezygnując z wolności, jaką daje freelancing.

Historia Anki: od maszyn drukarskich do cyfrowych interfejsów

Nasza użytkowniczka, Anka Jędrzejak, to profesjonalistka o niespożytej energii, która zajmuje się grafiką użytkową od blisko 14 lat. Przez większość swojej kariery pracowała w drukarni, gdzie odpowiadała za przygotowanie materiałów do druku (DTP). Każdy, kto zna branżę poligraficzną, wie, że dobry DTP-owiec to prawdziwy skarb – Anka jest jedną z tych osób – łączy w swojej pracy precyzję, dokładność i zorientowanie na detal.

Co najbardziej imponujące, Anka jest dumnym samoukiem – ukończyła studia artystyczne, ale zupełnie niezwiązane z projektowaniem. Swojego fachu uczyła się w boju, radząc sobie z natłokiem obowiązków. Jej determinacja i zaangażowanie w projekt dochodziły do tego stopnia, że potrafiła samodzielnie serwisować skomplikowane maszyny drukarskie. 

„Wszystkiego o drukowaniu nauczyłam się, pracując w drukarni. Nawet doszłam do momentu, w którym sama serwisowałam maszyny, bo czekanie na serwisanta to często są 72 godziny, a klient za pół godziny musi dostać ulotkę, katalog, produkt, na który czeka” – wyjaśnia.

Około trzech lat temu Anka postanowiła się przebranżowić i wejść w świat projektowania interfejsów i doświadczeń użytkowników (UX/UI). Jak sama z uśmiechem przyznaje: 

„Po latach analogowych wyzwań i gigantycznego stresu przy wielotysięcznych nakładach, gdzie najdrobniejsza literówka była bardzo bolesna i kosztowna, świat digitalu stał się dla mnie turboprzyjemną odskocznią. W interfejsach cyfrowych ewentualne błędy można szybko poprawić, co daje mi ogromny komfort psychiczny”.

Tę radość z projektowania Anka każdego dnia przenosi na współpracę ze swoimi klientami. To głównie małe i średnie firmy, często z branży beauty (kosmetyki), a także muzycy. Działa głównie dzięki poczcie pantoflowej – nowi klienci przychodzą z polecenia zadowolonych znajomych i zostają na dłużej, realizując z Anką kolejne projekty.

Od kilku lat ważną częścią pracy Anki jest też dostępność cyfrowa – traktuje ją jak element designu, a nie tylko jako obowiązek prawny. Ma za sobą badania z osobami niewidomymi, współtworzenie designu systemu i opracowanie zasad dostępności dla kluczowych ścieżek użytkownika w jednej z topowych aplikacji.

„Projektuję dla klientów tak samo uważnie, jak dla siebie. Dostępność to nie nowe odkrycie, a część mojej praktyki od 2019 roku”.

Freelance na pełen etat

Przez długi czas freelancing był dla Anki jedynie dodatkiem do pracy na etacie, który zapewniał jej pożądaną stabilność. Kiedy jednak jej sytuacja zawodowa niespodziewanie się zmieniła i straciła etat, zlecenia freelancerskie stały się jedynym źródłem dochodu.

W takiej sytuacji w głowie każdego twórcy naturalnie pojawia się myśl o założeniu własnej firmy. Anka jednak od zawsze podchodziła do tego z dużym dystansem. Obserwowała z bliska swoich klientów, którzy rozkręcali własne biznesy, i widziała, z jak dużą liczbą formalności oraz trudności zmagają się na start.

„Trzeba trzy razy się zastanowić, zanim podejmie się decyzję o założeniu własnej firmy, zwłaszcza bez pewności ciągłości zleceń. Nauczenie się rozliczeń i skarbowych rzeczy zajęłoby mi strasznie dużo czasu – wolę poświęcić go na projektowanie. Przy projektach mam pewność wyniku, a przy sprawach księgowych i ciągle zmieniających się przepisach – nie. Dlatego wolałam sobie tego nie brać na głowę” – tłumaczy.

Co więcej, Anka ponad wszystko ceni sobie niezależność. Brak stałych, wysokich zobowiązań wobec ZUS-u daje jej wolność wyboru zleceń – jak sama określa:

„To jest właśnie to bezpieczeństwo i swoboda, że nie trzeba brać wszystkiego, że można mieć klauzulę sumienia i po prostu odpuścić niektóre projekty. Przy działalności gospodarczej jest to trudne, bo zawsze gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl, że przyjdzie gorszy miesiąc – i co wtedy?” – wyjaśnia.

Gdy brak wystawiania faktur zabiera zlecenia

Zanim pojawiło się Useme, Anka kilka razy straciła ciekawe zlecenia, bo nie mogła wystawić faktury. Zakładanie firmy tylko po to, żeby obsłużyć pojedyncze projekty, kompletnie nie pasowało do jej stylu pracy ani do skali zleceń, które wtedy realizowała.

Gdy pojawiła się możliwość legalnego rozliczania zleceń bez JDG, wiele rzeczy stało się prostszych. Anka nie musiała rezygnować z ciekawych propozycji ani tłumaczyć, czemu nie ma działalności – mogła po prostu wystawić każdemu klientowi fakturę VAT przez platformę. 

„Pojawienie się takiej legalnej opcji na rynku, która mieści się we wszystkich tych rubryczkach księgowych i skarbowych, naprawdę bardzo mi ułatwiło życie”.

Przez Useme rozlicza się już od 2019 roku. Na początku zdarzało się, że to ona musiała ewangelizować klientów – tłumaczyć, czym jest Useme i że cały proces rozliczeń jest zgodny z przepisami. Dziś:

„Jak mówię, że rozliczam się przez Useme, to coraz częściej słyszę: »a, okej, znamy i rozliczamy swoich wykonawców przez tę platformę«”.

Useme stało się więc dla Anki brakującym ogniwem: pozwoliło jej zostać przy modelu bez JDG, a jednocześnie nie blokować rozwoju przez brak faktury. Dzięki temu mogła rozbudowywać portfolio, bazę klientów i skalę zleceń, nie ryzykując wejścia w formalności, których najbardziej się obawiała.

Kolejny krok: Useme Plus

Moment, w którym Anka straciła etat, był też chwilą, w której zniknęło jej ubezpieczenie zdrowotne. Do tego czasu freelancing był dodatkiem – teraz miał stać się głównym źródłem utrzymania, ale bez parasola w postaci NFZ. Właśnie wtedy trafiła na ofertę Useme Plus.

„To była taka deska równowagi. Przejście z etatu na freelance z konieczności nie było takie straszne” – wspomina z ulgą.

Jednak dołączenie do Useme Plus nie było decyzją podjętą pod wpływem impulsu. 

„Nosiłam się z nią około dwóch tygodni. Zajrzałam do regulaminów i całej dokumentacji, bo lubię wiedzieć, do czego się zapisuję. Wszystko było napisane prostym językiem. Wiem też, że ostatnio te zasady zostały jeszcze uproszczone. Nie mówię o regulaminie, który musi być napisany trochę prawniczym żargonem, tylko o informacjach w Help Center i najczęściej zadawanych pytaniach – to było dla mnie wystarczające, żeby się zdecydować”.

Spokój o zdrowie w przewidywalnej cenie

W teorii Anka mogłaby wybrać dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne opłacane samodzielnie. W praktyce dokładnie wiedziała, że to rozwiązanie nie dla niej – wymaga pilnowania formalności: progów i okresów nieskładkowych, czyli wszystkiego, czego najbardziej chciała uniknąć.

„Sprawdzałam, jak wygląda opłacenie ubezpieczenia na własną rękę – trzeba śledzić zmiany podstawy wymiaru składki, progi i terminy co kwartał. Wystarczy, że zapomnę coś sprawdzić, uwzględnić w budżecie i zrobi się problem”.

Anka mówi wprost, że Useme Plus jest dla niej sposobem na zachowanie najważniejszego benefitu etatu – ubezpieczenia zdrowotnego – bez rezygnowania z wolności freelancingu. Ten przewidywalny koszt i brak konieczności śledzenia przepisów sprawiają, że może skupić się na klientach, projektach i rozwijaniu kariery na własnych zasadach, a my zajmujemy się formalnościami za nią.

Freelancing po swojemu

Historia Anki jest bliska wielu freelancerom, którzy szukają stabilności w zawodowym świecie, który z definicji jest pełen zmiennych.

Zamiast zakładać firmę, której się obawia, wybrała model pracy oparty na jednym stałym kliencie, kilku dodatkowych zleceniach i prostym systemie rozliczeń przez Useme. Zamiast samodzielnie śledzić przepisy, postawiła na Useme Plus w stałej cenie 499 zł. Dzięki temu zachowała najważniejszy benefit etatu – ubezpieczenie zdrowotne, na którym jej najbardziej zależało.

Dziś Anka może spokojnie projektować rozwiązania UX/UI oraz wybierać zlecenia, które dają jej satysfakcję finansową i rozwojową. Dla jednych freelancing to przede wszystkim wolność; dla niej to wolność PLUS poczucie, że kwestia zdrowia i formalności jest w pełni zaopiekowana.

„Useme Plus stało się moim sposobem na złapanie równowagi – mam dostęp do benefitów, w tym dla mnie najważniejszego ubezpieczenia NFZ, w przewidywalnej cenie. Dzięki temu mogę wybierać projekty w zgodzie z własnym sumieniem, takie, które naprawdę chcę robić, bez martwienia się o gorsze miesiące”.

👋 Odwiedź Ankę na jej stronie www
Pełny NFZ dla freelancera tylko w Useme Plus Załóż konto

Także na blogu