Dziś Patrycja cieszy się zaufaniem klientów i regularnymi zleceniami, a work-life balance nie jest dla niej modnym sloganem, tylko codziennością.
Ale jeszcze trzy lata temu zmagała się ze sztywnymi ramami pracy na etacie, które nie pozwalały jej czerpać przyjemności z tego, co robi.
Rozmawialiśmy z Patrycją o tym, jak wyglądała jej droga od ograniczeń etatu w agencji do swobody domowego freelancingu i jaką rolę zagrało w tej podróży Useme. Przeczytaj, co nam powiedziała.
Marketing na własnych warunkach
Praca Patrycji to, w dużym skrócie, kompleksowa opieka nad social mediami. W praktyce jej zadania są naprawdę różnorodne. Po pierwsze zarządza profilami – ustala harmonogram publikacji, ustawia kampanie płatne, współpracuje z influencerami. Po drugie tworzy treści – układa strategie komunikacji, pisze testy, przygotowuje grafiki, robi zdjęcia, montuje reelsy.
Ale zanim otworzyła „marketingowy warsztat” we własnym salonie, pracowała na stanowiskach marketingowych, zarówno w prywatnych firmach, jak i agencjach.
I nie czuła się z tym komfortowo. Nie chciała ograniczać się do 26 dni urlopu, o który musi zawsze prosić. Nie chciała pytać o pozwolenie za każdym wyjściem do lekarza i spędzać długich godzin na nadrabianiu po każdym dłuższym wolnym. Nie chciała tracić godzin w korkach, żeby dojechać do biura, w którym nie czuła się dobrze.
Freelancing sprawił, że to wszystko, co „uwierało” ją na etacie, poszło w zapomnienie.
Własna firma – (nie)oczywisty wybór?
Kiedy specjalistka marketingu chce iść „na swoje”, na myśl przychodzi zwykle rejestracja firmy. I choć jest to opcja popularna, to – jak się szybko okazało – stresująca, czasochłonna i skomplikowana.
Patrycja nie wiedziała, jak powinna rozliczać się z klientami ani jak te zarobki dokumentować i opodatkować. Tak naprawdę nie miała potrzeby tego wiedzieć, bo chciała skupiać się na tym, co umie i chce robić – marketingu.
Czułam się jak marketingowiec z krwi i kości i w to chciałam się angażować, a nie w studium na temat przedsiębiorczości i systemów podatkowych.
Zagłębianie się w tajniki ryczałtu i skali, kosztowna współpraca z księgową, strach o błąd w urzędowych deklaracjach i jego finansowe konsekwencje… Chciała sobie tego oszczędzić.
I wtedy usłyszała o Useme.
Jej sposób na legalne rozliczenia B2B bez firmy
Useme umożliwiło Patrycji rozwój kariery freelancerki. Po pierwsze pozwoliło jej legalnie rozliczać swoją pracę i dało poczucie „zaopiekowania” wszystkich kwestii formalnych. Docenia to, że ma wszystkie umowy i faktury w jednym łatwo dostępnym miejscu.
Gdyby nie Useme, pewnie bym się na to nie zdecydowała. Samodzielne tworzenie umów, rozliczanie dochodów… Pewnie ze strachu przed formalnościami wróciłabym na etat i była dalej niezadowolona.
Patrycja ma przede wszystkim spokojną głowę i czas na kreatywną pracę. Zajmuje się tym, na czym się zna, a Useme dba o to, żeby zapłaciła odpowiedni podatek od swoich zarobków. Prowadząc działalność, musiałaby poświęcać sporą część swojego czasu na to, co z Useme robi w kilka kliknięć.
„Dzięki Useme nie jestem anonimową postacią z internetu”
Patrycja ma dziś dwa źródła współprac – polecenia i Useme. Ma profil freelancera, na którym błyszczy jej portfolio i doświadczenie.
Po tym jak już uzupełniłam swoje portfolio, porządnie opisałam na profilu, czym się zajmuję i zyskałam większą liczbę „zakończonych rozliczeń”, klienci sami do mnie piszą z konkretnymi zapytaniami o współpracę.
Duża liczba współprac widocznych na jej profilu w Useme buduje jej pozycję w oczach klienta już od pierwszych chwil. Nie jest anonimowa, a jej doświadczenie rośnie z miesiąca na miesiąc. To przekłada się na zaufanie klientów i kolejne zlecenia.
Podsumowanie – co Patrycja zyskała z Useme?
- Możliwość przejścia na freelancing – nie zdecydowałaby się na niego bez partnera w postaci platformy do prostego i legalnego rozliczania swoich zleceń.
- Spokojną głowę – wie, że Useme odprowadzi jej podatki i dopilnuje każdego prawnego aspektu współpracy z klientem. Ufa firmie, która od ponad 10 lat zajmuje się rozliczeniami freelancerów.
- Więcej czasu – nie musi spędzać go na poznawaniu zasad prowadzenia działalności w Polsce.
- Wiarygodność i zaufanie klientów – jej profil w Useme to jej wizytówka, która regularnie przynosi jej nowe propozycje współpracy.
- Komfort pracy na własnych zasadach – bez szefa, sztywnych godzin, staniu w korkach i ograniczonego urlopu.



